|
[BILL HICKS - WYWIADY]
WYWIAD Z ZABAWNYM
CZŁOWIEKIEM
Przepytywał: Jimmy
O'Brien
Data:
listopad/grudzień 1991
źródło: Bill Hicks -
Love All The People
JIMMY O'BRIEN:
Kiedy po raz pierwszy zdałeś sobie sprawę z tego, że chcesz być
komikiem?
BILL HICKS: Miałem 13 lat, gdy zdecydowałem, że będę komikiem.
JO: Czy było jakieś szczególne wydarzenie, które cię do tego
pchnęło?
BH: Owszem, było. Oglądałem późnym wieczorem telewizję i puszczali
akurat film Woody’ego Allena, w którym było coś, co mnie tak
niesamowicie rozbawiło, że oniemiałem. Kiedy więc następnego dnia
byłem w księgarni sięgnąłem po 'Without Feathers' autorstwa
Woody’ego Allena i po prostu upadłem na ziemię. Nie mogłem wyjść z
księgarni, tak mocno się śmiałem i krzyczałem. Nie wiem skąd to moje
zamiłowanie do Woody’ego Allena. Nie jestem Żydem. Nie jestem niski.
Nie jestem szlemielem. Ale pod względem komedii naprawdę czułem
pewną więź. Zacząłem pisać dowcipy podobne do jego. Chociaż, gdy
szukam w pamięci, może zamiłowanie to wynika z podobnych problemów z
kobietami.
JO: Jak długo występowałeś przy otwartym mikrofonie, zanim po raz
pierwszy otrzymałeś wynagrodzenie za program?
BH: Pięć występów.
JO: Pięć występów!
BH: Tak (śmiech). Mówię ci, to było cos wyjątkowego w Houston (gdzie
dorastałem), pod względem komedii. Dosłownie wszedłem tam i
powiedziałem ‘Jak to robicie?’, na co oni ‘Możesz pracować w ten
weekend [...]?’ Nikt nie wiedział, czego wymagało przygotowanie 45
minut materiału, na pewno nie widownia, nie to co teraz. To było w
’78, zanim wszystko wydostało się na wolność.
JO: Mówimy o grupie
z Comedy Workshop, która zdobyła sławę jako ‘The Outlaws’ (wyjęci
spod prawa).
BH: Zgadza się, to byłem ja, Sam Kinison, Riley Barber, Ron Shock,
Steve Epstein, Jimmy Pineapple, i kilku innych facetów.
JO: Wielu czytelników widziało twój program specjalny na HBO. Jak
to wyglądało? Musiałeś tłumić swój temperament?
BH: Nie, pozwolili mi zrobić wszystko, co chciałem, był tylko mały
problem z końcowym fragmentem, kiedy wygłaszam tę piękną przemowę i
upadam na scenę. Chciałem, żeby obraz się ściemnił i zaczęły lecieć
napisy końcowe. Nie zgodzili się na to, ponieważ ich statystki
pokazują, że widz zmieni program w ciągu 30 sekund, jeżeli zobaczy
czarny ekran. Musiałem więc się podnieść w czasie napisów, żeby
pokazać wszystkim, że to był tylko ‘drobny żart’. Bóg wie, że
potrzebujemy, aby ci pierdoleni ludzie od marketingu pracowali dla
nas.
JO: Czy w wyniku programu dla HBO twoja kariera znacząco się
zmieniła?
BH: Nie! (śmiech)
JO: Bill, podczas występu mówisz, że już nie pijesz i nie
bierzesz narkotyków.
BH: Zgadza się.
JO: Sądzisz, że w związku z tym stałeś się lepszym komikiem?
BH: Na pewno! Całe moje życie jest dzięki temu lepsze. Nie żebym
uwłaczał narkotykom, bo mówię ci, niektóre z narkotyków, które
brałem albo: a) otwierały mój umysł, albo b) potwierdzały w nim
kilka rzeczy. Od kiedy przestałem pić, a narkotyki brałem właśnie po
to, żeby móc pić więcej, jestem znacznie, znacznie lepszy.
JO: Co, twoim zdaniem, czyni dobrą komedię?
BH: Dobre pytanie. Po pierwsze, inteligencja. Ktoś kiedyś opisał
inteligencję jako umiejętność znajdywania podobieństw w rzeczach,
które są różne, i znajdywanie różnic w rzeczach, które są podobne.
Bardzo mi się ta definicja podoba.
Jeżeli chodzi o humor, uważam, że musi mieć wydźwięk emocjonalny
idący w parze z uzasadnioną złością na to, jak wygląda świat i
prezentować wypływającą z serca wizję tego, jak świat może wyglądać.
W tym tkwi humor, i w słowie ‘fuck’ (śmiech).
JO: Skąd bierze się twoja komedia, ze złości?
BH: Nie tylko ze złości. Lubię oferować informacje o tym, jak moim
zdaniem powinien wyglądać świat. Nie krzyczę jedynie pod wiatr, taką
mam nadzieję. Staram się się dzielić przesłaniem miłości i liczę na
to, że coraz więcej ludzi będzie myśleć w ten sposób, w wyniku czego
mój styl życia zostanie potwierdzony. (śmiech) Im więcej ludzi
pracuje jak Bill, tym mniej Bill ma roboty.
JO: Bill, widząc dzisiejszych komików, publiczność zapewne sądzi,
że jesteśmy grupą, która tutaj nie pasuje; grupą wkurzoną na świat.
BH: Myślę, że komedia powinna otwierać oczy i z takimi reakcjami się
spotykam. Przynajmniej wtedy, gdy widownia nas zauważa. Cieszę się,
że myślą, iż nie pasujemy. Nie potrzebujemy więcej ludzi mówiących
‘Ile można zarobić? Wchodzę w to! Wchodzę w to!' (śmiech)
JO: Jesteś określany mianem komika komików. Czujesz w związku z
tym presję?
BH: Nie bardzo. Uwielbiam komików, uważam, że są bardzo
inteligentni. Dla mnie są jak ostatnio bastion wolności słowa w tym
kraju. Nikt nas jednak nie traktuje poważnie, bo jesteśmy komikami.
W zasadzie uważam to za błogosławieństwo.
JO: Jaka jest twoja opinia o komedii w Teksasie?
BH: W Teksasie wszyscy mają podejście bardzo filozoficzne, są
sumienni i bardzo moralni. San Francisco miało swoją epokę komedii,
ale to było coś innego. Boston jest bardzo polityczny. Zajmujecie
się tym socjalistycznym rodzajem humoru. Uwielbiam Teksas. Każdy
wyobraża sobie kowbojów i tego typu pierdoły. Dla mnie Teksas to
Austin, grupa fajnych ludzi próbująca stworzyć różnicę.
|